Nowość - Społeczność Ja.w.Polki.pl
Junior jakiś czas temu dostał od nas piankolinę. Bardzo mu się spodobała, ale jak się jej najadł, to piankolinę schowałam, dochodząc do wniosku, ze chyba jeszcze Marek jest za mały na takie zabawy.
Jakiś czas temu znów wyjęłam piankolinę i tym razem był to strzał w dziesiątkę - mały pięknie się nią bawi, oklejając nią swoje samochodziki;)
A na święta...
Kaszlu prawie się pozbyliśmy. Za to katar zaatakował znienacka;) Po kazdym kichnięciu z juniorowego noska wyskakiwało coś o konsystencji "obcego" - biegałam więc za dzieckiem i wycierałam nosek. Ale jak ta moja dziecna ma wyzdrowieć, skoro kapciuszki są bee, skarpetki jeszcze okropniejsze, a dresiki są po prostu straszne? I tak lata, z gołymi nózkami, z bosymi...
Mały - jakby lepiej. Mało kaszle (w zasadzie to odkrztusza; kaszel ma w nocy, ale - wg lekarki - to normalne), ma trochę kataru, jednak bez tragedii, nie leje się mu z nosa. W zasadzie nie bierze juz leków, tylko witaminę C i smaruję mu rano i wieczorem plecki maścią rozgrzewającą. No i jak kaszle, to go opukują, zeby łatwiej mu było odkrztuszać. Ma dobry humor, je całkiem...
U dziadków było bardzo fajnie, było mnóstwo prezentów. I jeden - niezbyt oczekiwany - prezent tez do nas przyjechał.... Choróbsko. Najpierw źle się poczuł M. W zasadzie zaraz po przyjeździe dostał dreszczy i gorączki. Kazałam mu się połozyć, poleciałam do apteki po lekarstwa i miałam nadzieję, ze to szybko przejdzie. Przeszło. Na juniora. Ze dwa dni potem dostał...
"Moi" byli u dziadków. I wrócili, bardzo zadowoleni. Junior ślicznie się bawił z "prawie bliźniakiem", zresztą wszystko robili razem, nawet razem się kąpali. Jaś wcześniej wyjezdzał do domu - junior trochę płakał za braciszkiem.... Oczywiście chłopcy dostali następną porcję prezentów: samochodziki, kolejkę, dwa zestawy ciastoliny, tablicę do...
Stresu trochę było.
Ale bez przesady.
M. wpadł tuz przed świętami w szał zakupów i mamy teraz zapchaną lodówkę (wielką!).
Mały bardzo przezywał przygotowania - chociaz nie wiem, ile z tego wszystkiego zrozumiał? W Wigilię był juz tak "nakręcony", ze zsunął się ze stołu (na który wcześniej wlazł i na nim tańczył....) - złapałam go w ostatniej chwili....
Mam szczery zamiar nie stresować się świętami. Prezenty mam - dla małego ksiązeczki i klocki (najsłynniejsze klocki świata), dla M. tez ksiązki (chociaz na nie raczej nie zasłuzył). Menu wymyślone, ciekawe, co uda się z tego zrealizować? Pozyjemy - zobaczymy. Mały bardzo czeka na święta, na Mikołaja.
Bardzo spodobała mi się piankolina. I pewnego razy kupiłam ją, dla juniora. Wprawdzie na opakowaniu była adnotacja, ze to dla dzieci powyzej lat 3, ale junior jest taki ostrozny, grzeczny, nic niejadalnego nie bierze do buzi.... Bardzo, bardzo się piankolina juniorowi spodobała! Wprawdzie to mnie kazał z niej robić rózne rzeczy, on raczej ograniczał się do psucia...
No i się zaczęło. Do świąt jeszcze miesiąc, a w sklepach są juz wszelkie mozliwe produkty świąteczne....Miałam nawet chwilę słabości i chciałam nakupować juz trochę na święta. Na szczęście oprzytomniałam i nie zaczęłam robić zapasów (no bo i po co, skoro i tak wszystko będzie - a ja nie mam gdzie tego trzymać). Ale dzwonili juz dziadkowie i wypytywali, co...
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów